Co miesiąc pieniądze idą na reklamy w wyszukiwarce, freelancera od social mediów, kilka katalogów firm i od czasu do czasu druk ulotek. Zapytania przychodzą. Nikt nie potrafi powiedzieć, które skąd, więc comiesięczna rozmowa toczy się na wyczucie: reklamy «chyba» działają, Instagram «jakby» stoi, katalog «pewnie» nic nie daje. Wyszukiwanie, jak mierzyć skuteczność działań marketingowych, kończy się na dashboardach i modelach atrybucji, a pytanie jest prostsze: który kanał przyprowadził klientów, którzy zapłacili.

Zwykłe wnioski to kupić narzędzie analityczne, poprosić każdą platformę o jej własny raport albo wyciąć kanał, który wydaje się najsłabszy. Z naszego doświadczenia odpowiedź leży bliżej. Powodów, dla których nikt nie potrafi tego powiedzieć, jest kilka, większość sprowadza się do jednego brakującego pola, a jeden wieczór z fakturami z zeszłego miesiąca i skrzynką zapytań pokazuje, który powód jest Państwa.

Jak mierzyć skuteczność działań marketingowych: dlaczego odpowiedź ginie

Każda platforma sama ocenia własną pracę. Platforma reklamowa liczy konwersję za każdym razem, gdy osoba, której pokazała reklamę, później kupuje, niezależnie od tego, czy reklama miała z tym cokolwiek wspólnego, i nie wie, co inne platformy pokazały tej samej osobie. Wystarczy zsumować raporty platform, a wyjdzie więcej sprzedaży, niż było. Objaw: sumy konwersji w kontach reklamowych są wyższe niż liczba zapytań w skrzynce lub CRM za ten sam okres.

Źródło ginie na progu. Formularz na stronie wysyła imię i wiadomość, ale nie to, skąd przyszedł odwiedzający; telefon dzwoni i nikt nie pyta; w CRM jest pole «źródło», które zostaje puste albo dla wszystkich mówi «strona www». Klient dokładnie wiedział, jak Państwa znalazł; firma nigdy tego nie zapisała. Objaw: proszę otworzyć kilka ostatnich szans sprzedaży i spojrzeć na pole źródła.

Przychód mieszka w jednym miejscu, a zapytania w innym. Faktury są w księgowości, zapytania w CRM albo w skrzynce, wydatki w każdej platformie osobno, i nikt nie łączy tych trzech rzeczy. Każdy raport z osobna jest uczciwy i bezużyteczny dla tego pytania. Objaw: nikt w firmie nie poda przychodu z zeszłego miesiąca w podziale na kanały bez dnia pracy.

Kanały ocenia się po zapytaniach, nie po płacących klientach. Kanał, który przynosi dużo tanich zapytań, wygląda na zwycięzcę; kanał, który przynosi kilka osób faktycznie kupujących, wygląda na drogi i zostaje wycięty. To ta sama pułapka co zapytania, które nigdy nie zamieniają się w sprzedaż: liczenie niewłaściwej rzeczy sprawia, że niewłaściwy kanał wygląda dobrze.

Polecenia i długie ścieżki dostają zasługę za ostatnie kliknięcie. Klient słyszy o Państwu od znajomego, widzi firmowy samochód, zapamiętuje nazwę, wpisuje ją w wyszukiwarkę i klika reklamę na górze. Zasługę dostaje reklama, znajomy nic, a raport mówi, że reklamy w wyszukiwarce to Państwa najlepszy kanał. Objaw: duża część kliknięć w koncie reklamowym pochodzi z wyszukiwań nazwy Państwa firmy.

Jak rozpoznać swój przypadek

Wystarczy wieczór z fakturami, skrzynką i loginami do kont reklamowych. Proszę iść po kolei; pierwsza kontrola, która się nie zgadza, to zwykle Państwa przyczyna.

  1. Proszę wypisać klientów, którzy zapłacili w ostatnim miesiącu lub dwóch. Przy każdym zapisać, skąd trafił po raz pierwszy. Jeśli nie wiadomo, zapytać; większość pamięta i chętnie mówi. Policzyć, ilu wierszy nie da się wypełnić: to jest rozmiar problemu.
  2. Otworzyć pole źródła w CRM dla tych samych klientów. Puste albo to samo słowo u wszystkich oznacza, że źródło ginie na progu.
  3. Wysłać sobie testowe zapytanie, klikając własną reklamę i wypełniając formularz. Sprawdzić, co przychodzi do skrzynki lub CRM: jeśli zapytanie nie mówi, że przyszło z tej reklamy, formularz nie przekazuje źródła.
  4. Porównać konwersje z platform z prawdziwymi zapytaniami za te same tygodnie. Sumy wyraźnie wyższe od prawdziwej liczby oznaczają, że platformy liczą sobie nawzajem klientów.
  5. Zajrzeć do raportu wyszukiwanych haseł w koncie reklam w wyszukiwarce i zapisać, jaka część wydatków idzie na nazwę własnej firmy. Ta część należy do tego, co sprawiło, że ludzie zapamiętali nazwę, a nie do reklam.
  6. Zapytać osobę odbierającą telefon, czy pyta nowych dzwoniących, skąd o firmie wiedzą, i gdzie zapisuje odpowiedź. Zwykle nigdzie.

Naprawa, po kolei

Najpierw najtańsze. Pierwsze dwa kroki nie wymagają narzędzi i dają użyteczną odpowiedź w ciągu kilku miesięcy; wszystko dalej ją doprecyzowuje.

  1. Zadawać każdemu nowemu klientowi jedno pytanie i zapisywać odpowiedź. «Skąd Państwo o nas wiedzą?» trafia do szansy sprzedaży przy pierwszej rozmowie, do pola ze stałą listą odpowiedzi zamiast wolnego tekstu. To niedoskonałe i o wiele lepsze niż nic.
  2. Sprawić, żeby pole źródła wypełniało się samo. Otagować każdy link, nad którym mają Państwo kontrolę: w reklamach, profilach społecznościowych, stopkach e-maili i na drukach, tak by strona wiedziała, skąd przyszedł odwiedzający; formularz ma przekazywać to dalej jako ukryte pole; CRM ma zapisywać to na kontakcie. W naszych projektach CRM i analityki to pierwsza rzecz, którą budujemy, z tego samego powodu, dla którego samoczynne spływanie zapytań jest pierwszą naprawą, gdy zespół przestaje korzystać z CRM: polu, które wypełnia się samo, się ufa, polu do ręcznego wpisania nie.
  3. Dać źródło także telefonowi. Osobny numer do reklam, inny na materiałach drukowanych i pytanie z kroku pierwszego dla całej reszty. Usługi call trackingu robią to automatycznie; kilka dodatkowych numerów w centrali wystarczy na start.
  4. Połączyć wydatki, zapytania i przychód w jednej miesięcznej tabeli. Jeden wiersz na kanał: ile kosztował, ile zapytań przyniósł, ile z nich zostało klientami, ile zapłacili. Ta tabela to cała atrybucja marketingowa, jakiej potrzebuje większość małych firm, i zajmuje godzinę w miesiącu, gdy źródła są już czyste.
  5. Oceniać kanały po przychodzie, nie po zapytaniach, i przesuwać budżet według tabeli, a nie na wyczucie. To decyzja, pod którą prowadzimy nasze kampanie reklamy płatnej, i to tu kanał, który wyglądał na drogi w przeliczeniu na zapytanie, często okazuje się tym, który się opłaca.
  6. Zdjąć własną nazwę z tablicy wyników reklam. Wyszukiwania nazwy Państwa firmy to efekt wszystkich pozostałych kanałów, ze znajomym i firmowym samochodem włącznie. Liczyć je osobno i sprawdzić, czy strona już jest pierwsza na własną nazwę, co jest podstawową częścią pracy SEO, zanim zapłacą Państwo za te kliknięcia.
  7. Dopiero teraz myśleć o narzędziach. Dashboardy analityczne i modele wielodotykowe przydają się, gdy powyższa tabela działa od kilku miesięcy, a pole źródła jest czyste. Kupione wcześniej, pokazują te same brakujące dane na ładniejszych wykresach.

Co mierzyć

  • Udział płacących klientów ze znanym źródłem, co miesiąc; liczba do pilnowania, dopóki nie przestanie wymagać pilnowania.
  • Przychód i wydatki na kanał z miesięcznej tabeli, oglądane w oknie kilku miesięcy zamiast jednego, bo klienci potrzebują czasu na decyzję.
  • Stosunek zapytań do klientów na kanał, co miesiąc; to on odróżnia kanał tani od dobrego.
  • Udział wydatków na reklamę w wyszukiwarce idących na nazwę własnej firmy, co miesiąc, jako kontrola, że inne kanały nie są zapisywane na konto reklam.

Gdzie wchodzimy my

Właściciel z jednym wieczorem, fakturami z zeszłego miesiąca i stałą listą odpowiedzi o źródle może mieć pierwszą uczciwą tabelę w ciągu kilku miesięcy. My wnosimy instalację i nawyk: linki otagowane wszędzie, formularz i CRM, które niosą źródło bez ręcznego wpisywania, numery telefonów mówiące, skąd był telefon, i miesięczną tabelę, nad którą toczy się rozmowa o budżecie. Jeśli wolą Państwo, żeby najpierw ktoś obejrzał obecną konfigurację, na start wystarczy krótki brief z listą kanałów, za które Państwo płacą, i miejsc, gdzie dziś trafiają zapytania.

Najczęstsze pytania

Jak sprawdzić, który kanał marketingowy działa w mojej firmie?
Proszę wziąć klientów, którzy faktycznie zapłacili w ostatnim miesiącu lub dwóch, i dla każdego ustalić, skąd trafił po raz pierwszy, a potem zestawić tę listę z kosztem każdego kanału. Liczba zapytań i raporty platform nie odpowiadają na to pytanie; odpowiadają płacący klienci ze znanym źródłem.
Dlaczego Google Ads i Meta przypisują sobie tę samą sprzedaż?
Każda platforma liczy konwersję, gdy ktoś, komu pokazała reklamę, później kupuje, nie wiedząc, co pokazała druga platforma. Gdy ten sam klient widział obie, obie raportują sprzedaż, więc suma z platform jest większa niż liczba klientów, których naprawdę Państwo mają.
Czy potrzebuję oprogramowania do atrybucji, żeby śledzić wyniki marketingu?
Na początku nie. Pole «źródło», które wypełnia się samo, gdy przychodzi zapytanie, nawyk pytania nowych klientów, skąd o Państwu wiedzą, oraz miesięczna tabela łącząca wydatki, zapytania i przychód według kanału odpowiadają na to pytanie w większości małych firm. Oprogramowanie przychodzi później, gdy ta tabela już istnieje.
Czym jest atrybucja marketingowa, mówiąc prosto?
To decyzja, któremu działaniu marketingowemu przypisać klienta. Najprostsza uczciwa wersja to zapisywanie, skąd przyszło każde zapytanie, i prowadzenie go aż do sprzedaży; wersje skomplikowane próbują dzielić zasługę między wszystkie punkty styku i najpierw potrzebują czystych danych.

← Wszystkie artykuły